Akupunktura czy rozgrzane głazy?
Posted by duzypiotrus on lis 11, 2011
Masaż absolutnej większości z nas kojarzy się z typowym stołem do masażu, czymś owiniętym wkoło pasa no i niegroźnym bólem głowy, towarzyszącym nam nawet po powolnym podniesieniu się z łóżka. Takim masażom, chcąc nie chcąc, większość z nas poddała się w ciągu swego żywota chociaż jeden raz – albo z przyczyn leczniczych albo też własnego życzenia.
Nie wszyscy jednak doświadczyli na własnej skórze zabiegu trochę nietypowego. Pierwszy, cieszy się w naszym kraju coraz większą sławą, pochodzi z kultury chińskiej i nosi nazwę akupunktury. Drugi z kolei serwowany był już 5 tysięcy lat wstecz przez starożytnych Majów i nosi nazwę zabiegu rozgrzanymi kamieniami.
Oba serwisy dostępne są w naszym kraju, ale do tanich nie należą. Średniej klasy salon kosmetyczny za zabieg akupunktury krzyczy sobie 50-150 złotych w zależności od tego czemu masaż służy (a to z kolei związane jest z liczbą igieł na naszym ciele). Akupunktura bazuje na wiedzy, że całe ciało człowieka jest ze sobą związane dzięki nerwom nie zawsze będących blisko siebie. Poprzez odpowiednie uciskanie tych nerwów fragmenty organizmu, na których dyskomfort narzekamy mijają. Na przykład gdy boli nas łokieć, masażysta równie dobrze jest w stanie zacząć przystawiać nam igły w kolano.
Zabieg z rozgrzanymi kamieniami to z kolei masaż znacznie bardziej ogólny. Dowiedziono, że korzystnie wpływa zarówno na naszą skórę, jak i mięśnie oraz układ nerwowy. Masaż ten nie ma bliżej określonego celu, jak akupunktura, która odpowiada za zmniejszanie cierpienia. Kamienie to bardziej sposób odprężenia, niebo dla naszych zmęczonych mięśni oraz umysłu. Jest swego rodzaju zróżnicowaniem dla osób korzystających dotychczas ledwie z najbardziej popularnej odmiany masażu. Jego cena średnim salonie kosmetycznym to około 200 złotych. Jeżeli ktoś pragnie natomiast samemu się w ten sposób obsługiwać, zakupienie niezbędnego wyposażenia to koszt w granicach 500-700 złotych, co zwraca się już po kilku zabiegach.